Witamy na pierwszej, nieoficjalnej stronie internetowej wsi Kukawki

Historia

Ważnym wydarzeniem w dziejach Kukawek było powstanie styczniowe (1863r.) przeciw caratowi. Powstańcy produkowali w naszej miejscowości proch strzelniczy. Niespodziewany wybuch spowodował wypalenie się całej wsi, którą jednak potem sprawnie odbudowano.

Młodzi mężczyźni brali czynny udział w powstaniu w roli kosynierów. Przykładem jest ob. Pniewski, który pojmany do niewoli trafił na 20 lat na Syberię. Wrócił szczęśliwie w dniu wesela córki, której nigdy wcześniej nie widział.

Do dziś przez lasy między Kukawkami i Głuchówkiem, sąsiednią wsią, biegnie dróżka zwana warszawską. W czasie powstania, kurierzy nie wychodząc z lasu, docierali nią aż do Warszawy.

Inną ciekawostką historyczną, było osiedlenie się blisko wsi, w miejscu zwanym Polzy, osadników niemieckich, prawdopodobnie w XVIII wieku. Sasi, bo tak ich nazywano, mieli niepojęte i dziwne dla Polaków zwyczaje. Opuścili te ziemie dopiero wtedy, gdy dopadła ich nieznana zaraza. Zwłoki swoich zmarłych kładli dookoła wsi aby zarazić Polaków. Jednak mieszkańcy Kukawek pozostali zdrowi.

Powstanie nazwy wsi

Historię tą opowiedział mi mój dziadek, który z kolei usłyszał to z ust swojej babci, natomiast ona znała ją od... - niestety nie wiem kogo. Według legendy, dawno temu, po lesie nieopodal Kukawek, spacerował książę Radziwiłł. Miał ze sobą strzelbę. W pewnym momencie spotkał Żyda. Był znudzony, kazał mu więc wejść na drzewo i udawać kukułkę. Żyd, bojąc się o życie, wszedł i zaczął kukać. Radziwiłłowi się to jednak nie spodobało i zastrzelił go. Za tę zbrodnię został ukarany niewielką kwotą pieniężną. Książę jednak uniknął kary, ponieważ zawiózł do sądu koło młyńskie odlane ze złota. Skarb Rzeczpospolitej był zbyt ubogi aby wydać mu resztę i karę umorzono. Na pamiątkę tych wydarzeń nadano naszej wsi nazwę Kukawki. Historia ta jest prawdopodobna, ponieważ realia i tło owych wydarzeń odpowiadają historii tych ziem i ówczesnemu układowi politycznego.

II wojna światowa

II wojna światowa w miarę spokojnie przeminęła w naszym rejonie. Nie było tu żadnych większych walk, nie działał ruch oporu. Uciążliwość wojny najbardziej odczuły poszczególne rodziny i pojedyncze osoby, nie obyło się również bez tragedii. Starsi wspominają niepewność jutra. W dzień panowali Niemcy, nocą do okien stukali Żydzi szukający pomocy, jeńcy rosyjscy (plenni), czasami prawdziwi partyzanci, a najczęściej fałszywi tzn. zwykli rabusie. Często największym zagrożeniem dla nich wszystkich byli nie Niemcy lecz oni sami, bo 'miłowali się' podobnie jak Tutsi i Hutu w afrykańskim buszu. Kres działalności pseudopartyzantów nękających miejscową ludność położyło dopiero w parę lat po wojnie UB i KBW. Niestety prawdziwych partyzantów również...

Interesującym wydarzeniem był przemarsz pieszo pułku Wehrmachtu z Francji do Kukawek, rzekomo na wypoczynek. Zakwaterowano ich we wsi, i, jak to Niemcy, natychmiast pozakładali klomby, kwietniki, itp. Zwątpienie i rezygnacja dosięgła ich, gdy dowiedzieli się, że są blisko granicy na Bugu z Rosjanami. Zrozumieli po co tu przybyli, miesiąc później ruszyli za Bug.

W 1944r. przyszła do nas armia ze wschodu i przepędziła Niemców, ale była to kolejna okupacja. Witana była na ogół przyjaźnie, zdumiewał jednak jej poziom kultury. Naoczni świadkowie opowiadali o gęsiach gotowanych w rosole, o baranie gotowanym w zupie. Oczywiście zwierzęta te były gotowane w całości.

Humor wojenny

Mój dziadek był z czerwonoarmistą przy ulu z pszczołami. -Jakie u was malienkije pczieły - zadziwił się żołnierz - u nas to takie jak gusi (gęsi)! W rzeczywistości pszczoły z Kaukazu są trochę większe od europejskich. -Nu to kak one do ula wchodziat? - zapytał mój dziadek. -Piszczot a leziot! - z entuzjazmem wyjaśnił krasnoarmiejec.

Dawne obiekty

Jeszcze przed II wojną światową, Wyszomirski zbudował wiatrak na wzgórku i mielił w nim zboże. Był na tyle zdolny, że własnoręcznie wykonał jego elementy na ziemi a później w ciągu jednego dnia z pomocą innych zestawił go w całość.

Przy drodze do Głuchówka, gdzie do dziś istnieje jeszcze studnia, stała karczma. Po dziś dzień przetrwała w okolicy przypowieść o dwóch synach marnotrawnych z Głuchówka. Bez pomocy ojca jechali oni bardzo chętnie siać zboże, bo droga na ich pole biegła obok karczmy. Nic dziwnego, że zasiewy były później mocno przerzedzone i dawały mały plon.

Do lat 70-tych ubiegłego wieku stały w Kukawkach dwie kuźnie. Jedna Kozłowskiego, a druga Bugaja - dobrego specjalisty od robienia pługów konnych.

Copyright © Damian Głuchowski | Kontakt:
Źródła: Podania ustne.
logo